myPolitics
Media
Edukacja
Quizy
AD PLACEHOLDER

Komentarz do sytuacji ukraińskiej

Atak na Ukrainę był szokujący chyba tylko dla osób zupełnie niezorientowanych w obecnej sytuacji geopolitycznej. Putin nie jest wieczny, zdaje sobie sprawę, że któregoś dnia i on pozostanie tylko portretem w galerii przywódców „Wielkiej Rosji” i bardzo chce, żeby ten portret miał złocone ramy.
News
|
2/24/2022, 10:50 AM
|
Redakcja myPolitics
Komentarz do sytuacji ukraińskiej
AD PLACEHOLDER

Kto tylko zna historię, powinien przypomnieć sobie wydarzenia lat 30. XX w.: zajęcie przez Niemcy kolejno Nadrenii, Austrii, Czechosłowacji i wreszcie – atak na Polskę. Putin historię zna, wie też doskonale, że żaden zachodni przywódca nie zaryzykuje wciągnięcia swojego kraju w pełnowymiarową wojnę. Biorąc pod uwagę praktycznie zerową reakcję świata zachodniego na zajęcie Krymu w 2014 r., Putin będzie krok po kroku realizował powrót Rosji do granic Związku Radzieckiego (którego upadek sam wielokrotnie określał największą tragedią dwudziestego wieku). O ile Bałtom udało się uciec spod moskiewskiego topora i wstąpić do NATO, o tyle losy Białorusi, Ukrainy, Gruzji, Azerbejdżanu są bardzo niepewne.

Jak powinna zachować się Polska? Nasze siły zbrojne nie są obecnie w stanie sprostać konfrontacji nawet z armią Białorusi; geograficzna otwartość terytorium naszego kraju w linii wschód-zachód też nie napawa optymizmem. Jedynie to, że jesteśmy członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej chroni nas przed byciem kolejnym posiłkiem w menu Kremla. Możemy, a wręcz musimy podejmować wszelkie działania dyplomatyczne, dążyć do maksymalnego nasycenia naszego terytorium wojskami sojuszniczymi, bo tylko z silniejszym Rosja bić się nie będzie. Niezbędny jest powrót Polski do roli „Ambasadora Ukrainy” w Europie jako kraju, który przez wspólną historię, geografię i demografię, a często także przez związki rodzinne – najlepiej rozumie skomplikowane uwarunkowania sytuacji na wschód od Bugu i Sanu.

W wymiarze ludzkim – jesteśmy zobowiązani do wspierania Ukraińców, udzielania im wszelkiej możliwej pomocy, w tym zwłaszcza humanitarnej. I przede wszystkim – zwalczać w zarodku wszelkie głosy – pojawiające się już dziś – próbujące wykorzystać Rzeź Wołyńską i wiele innych trudnych momentów naszej wspólnej Polsko-Ukraińskiej historii. Nie czas na mówienie o tych sprawach, gdy agresywny putinowski reżim atakuje zbrojnie naszego sąsiada. I wypowiadam te słowa jako potomek Wołyniaków, którego krewni ginęli z rąk banderowców i którego rodzina musiała uciekać z Kresów. Ani my, ani Ukraińcy nie odpowiadamy za czyny naszych przodków i nie zmienimy już przeszłości, dziś musimy myśleć o wspólnej przyszłości, współpracy i przyjaźni między naszymi narodami.  Nie możemy także ulegać potężnej broni Rosji – narzędziom wojny informacyjnej. To, że społeczeństwo rosyjskie jest dezinformowane od lat wiemy doskonale, ale także w Polsce jak i w całej Europie pojawiają się głosy proputinowskie, zwłaszcza ze strony skrajnych środowisk politycznych. Dziś powinniśmy neutralizować wszelkie próby usprawiedliwiania działań Kremla czy też pozostawienia Ukraińców na pastwę Moskwy. Bezradność idzie pod rękę z zakłamaniem, wmawianiem sobie, że nie możemy nic poradzić.

Na koniec ważne słowa, które powinniśmy wszyscy sobie uświadomić – nie ma bezpiecznej Polski bez bezpiecznej Ukrainy.

Autor: Patryk Stachowski

Autor
Redakcja myPolitics
Chcesz dołączyć do zespołu albo napisać coś jednorazowo? Napisz na: [email protected]
AD PLACEHOLDER

Blitz

AD PLACEHOLDER
Made with  by myPolitics Team