Przemówienie Andrzeja Dudy na sesji ONZ

9/22/2021 • 8 minut czytania
News|Polityka
Przemówienie Andrzeja Dudy na sesji ONZ
Andrzej Duda wziął we wtorek udział w debacie generalnej 76. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Prezydent mówił m.in. o pandemii, szczepionkach i walce ze zmianami klimatycznymi. W ostrych słowach odniósł się do sytuacji na Białorusi, rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz Nord Stream 2.

Wtorkowe przemówienie w siedzibie ONZ było głównym punktem czterodniowej wizyty prezydenta Dudy w USA. Wcześniej prezydent spotkał się m.in. z liderami Brazylii, Turcji i Mongolii.

Przemówienie Andrzeja Dudy rozpoczęło się o godzinie 0:15 czasu polskiego. Poniżej wybrane fragmenty. Wytłuszczenie niektórych fragmentów tekstu dokonane przez autora.

Staję przed Państwem jako przywódca 38-milionowego Narodu, który podobnie jak wszystkie nasze Państwa przez ostatnie blisko dwa lata stawiał czoła niespotykanej do tej pory pandemii ze wszystkimi tego konsekwencjami – straciliśmy w ciągu 20 miesięcy 75 tys. osób, zachorowało prawie 3 miliony z 38 milionów mieszkańców naszego kraju. Nasza silna gospodarka, choć dzielnie stawiała czoła kryzysowi i dziś wróciła do niezwykle dynamicznego wzrostu, to w pierwszym roku pandemii po raz pierwszy od niemal 30 lat takiego wzrostu nie odnotowała. (...) Staję przed Państwem jako jeden z ponad 200 milionów ozdrowieńców, tych którzy chorowali na koronawirusa i udało im się wyzdrowieć. Jak zapewne wielu z tu obecnych przeszedłem tę chorobę, która atakuje ludzi niezależnie od ich funkcji, statusu, religii, przekonań, orientacji i światopoglądu. (...)

Czy byliśmy należycie solidarni? Czy ludzkość w walce z wirusem zachowała się rzeczywiście tak jak powinna? Czy świadczyliśmy sobie wzajemnie pomoc tak, jak oczekuje od nas podstawowy instynkt moralny człowieka? No cóż, można mieć co do tego poważne wątpliwości.

Czy my, bogata Północ (bo przecież mój kraj, mimo wszystkich codziennych problemów, należy do nielicznego w sumie grona państw zamożnych), okazaliśmy należną solidarność z państwami Południa? Czy mieliśmy równy dostęp do szczepionek i innych środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się choroby?

Chwała tym, którzy w laboratoriach wygrali bitwę o szczepionkę i tym, którzy z narażeniem zdrowia i życia zaszczepili setki milionów współmieszkańców naszej planety! Ale czy dostęp do szczepionek był sprawiedliwy? Czy nie zapomnieliśmy, że w sytuacji pandemii szczepionka jest raczej prawem człowieka niż towarem podlegającym zasadom rynku?

Chciałem, by Polska od początku była krajem solidarnym, by nie kierowała się zasadą, że słabszy musi umrzeć. (...) Dlatego, gdy tylko mogliśmy, staraliśmy się być solidarni z innymi narodami, które potrzebowały w danym momencie pomocy. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy zrobiliśmy wszystko co możliwe, ale staraliśmy się np. wysyłając lekarzy do naszych przyjaciół w Tadżykistanie, Kirgistanie, a także w USA czy w cierpiących w Europie Włoszech. Jestem przekonany, że część krajów bogatej Północy zachowało się podobnie jak Polska, która oddała 6 milionów dawek szczepionek m.in. naszym partnerom z Południa. Ale czy to było wystarczające, by zniwelować oczywistą różnicę w dostępie do szczepionek, które w jednych krajach były marnowane, podczas gdy w innych krajach były niedostępne? Wydaje mi się, że nasza część ludzkości wciąż powinna mieć sobie sporo do zarzucenia.

Pandemia nie sprawiła, że inne problemy świata przestały istnieć. Dyskutujemy na tym forum o prawach narodów. (...) Jestem przekonany, że większość z nas zgodzi się co do tego, iż każdy z naszych narodów, narodów zjednoczonych, ma prawo do obrony swoich granic, do ich nienaruszalności, do wyboru swojego systemu rządów i do sprawowania władzy za zgodą narodu, lecz nigdy przeciwko niemu.

Naprawdę się z tym zgadzamy? Bo mam wrażenie, i to nie tylko ja mam chyba takie wrażenie, że Covid-19 pozwolił nam łatwo zapomnieć o wielu nieszczęściach, jakie trwają w różnych zakątkach naszego globu, często bardzo niedaleko naszych domów.

W czasie pandemii z gazet zniknęły doniesienia o tragedii Syrii, gdzie wojna domowa wspierana z zewnątrz, doprowadziła do niewyobrażalnych cierpień i zmieniła życie milionów ludzi w życie uchodźców i uciekinierów. Prawie niezauważalna dla wielu ludzi z bogatej Północy pozostaje tragedia Libii, Etiopii i Jemenu. W czasie Covid-19 nie zbliżyliśmy się też do rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego, które przecież wszyscy chyba wiemy powinno być rozwiązaniem dwupaństwowym, a przede wszystkim pokojowym.

Niestety również niedaleko polskiej granicy mają miejsce tragiczne wydarzenia, o których – mam wrażenie – ludzkość jakby zapomniała. A przecież pandemia nie zatrzymała wojny na Ukrainie, gdzie od początku rosyjskiej agresji zginęło przeszło 13 tysięcy osób, gdzie jedno państwo zagarnęło terytorium drugiego państwa. W Europie po II wojnie światowej, w XXI wieku Ukraina została napadnięta.

Jaka była reakcja bogatej Północy na ten dramat walczącego o niepodległość, o samostanowienie narodu Ukrainy? Była nią budowa wielkiego gazociągu Nord Stream 2, którym rosyjski gaz popłynie do Europy Zachodniej przynosząc kolejne miliardy agresorowi i kompletna bezradność, a wręcz obojętność wobec faktu, że Ukraina od tego momentu jest w jeszcze większym niebezpieczeństwie.

Uczestniczyłem niedawno w Szczycie Platformy Krymskiej w Kijowie i byłem tam jednym z nielicznych przywódców bogatej Północy. Szukałem tam wzrokiem tych, którzy zbudowali i zaakceptowali budowę gazociągu Nord Stream 2. Nie znalazłem ich.

Covid-19 przesłania też wielu ludziom to, co dzieje się na sąsiedniej wobec Polski Białorusi, gdzie od sierpnia 2020 roku setki tysięcy ludzi wychodziły codziennie na pokojowe protesty domagając się wyłącznie jednego: uszanowania wyniku wyborów. W zamian zetknęli się z pałką policyjną, gazem łzawiącym, a nierzadko z kulami ze strony broniącego się przed własnym narodem reżimu.

Gdy mówię te słowa, w więzieniach na Białorusi przebywa ponad 650 osób, w większości młodych kobiet i mężczyzn, patriotów, którzy po prostu chcieli móc uczciwie wybrać swojego przywódcę. Cierpią więzienie z powodów politycznych. Niedawno kapturowy sąd skazał dwoje z nich – Maryję Kalesnikawą i Maksima Znaka – na 10 i 11 lat więzienia. Razem z nimi w więzieniach i aresztach za działalność demokratyczną przebywają liderzy polskiej mniejszości na Białorusi – Andżelika Borys i Andrzej Poczobut. To zaledwie kilka nazwisk spośród setek prześladowanych. Domagamy się uwolnienia wszystkich spośród nich i większej solidarności społeczności międzynarodowej z narodem Białorusi, który chce po prostu u siebie uczciwego państwa, uczciwej demokracji.

Co takiego złego zrobili ci ludzie? Nic. Pragnęli tego samego prawa do wyboru swojej władzy, którym dysponują Francuzi, Polacy, Amerykanie, Koreańczycy, Australijczycy czy mieszkańcy Argentyny, czy USA. Pragnęli wolnych wyborów. (...) Białorusini, społeczeństwo tego państwa chce móc wymagać od swoich władz przestrzegania tego właśnie uniwersalnego prawa. Płacą za to cierpieniem, płacą za to więzieniem.

Mówię to wszystko jako przywódca kraju, w którym schronienie i pracę uzyskało blisko 150 tysięcy Białorusinów, w tym tysiące uczestników protestów. Mówiłem niedawno naszym białoruskim braciom, że są u nas mile widziani, i że Polska będzie dla nich domem tak długo jak uznają to za stosowne i konieczne. Stanowczo podtrzymuję te słowa.

Odpowiedzią autorytarnego reżimu na Białorusi był i jest niespotykany dotychczas atak hybrydowy na granice Polski, Łotwy i Litwy, trzech państw wschodniej flanki NATO i Unii Europejskiej. Od wielu tygodni reżim Aleksandra Łukaszenki sprowadza do swojego kraju dziesiątki tysięcy zdesperowanych mieszkańców Bliskiego Wschodu, których pod pałkami policyjnymi zmusza do przekraczania naszych granic i próbuje wywołać sztuczny „kryzys humanitarny”. Ludzie ci koczują potem na granicy, a reżim jest głuchy na nasze oferty udzielenia im pomocy humanitarnej. Ludzie ci, imigranci, traktowani są przez reżim jak pionki w politycznej rozgrywce, obrażana jest ich godność i elementarne prawa.

Nie ustąpimy w tym kryzysie, bo nie zgadzamy się na instrumentalne traktowanie migrantów, na wykorzystywanie ich trudnego położenia do działań wymierzonych w bezpieczeństwo naszych granic, granic, których strzeżenie jest naszym obowiązkiem. (...)

Mówię to też jako przywódca państwa, które doskonale potrafi rozróżnić kryzys humanitarny od działań hybrydowych i które wraz z sojusznikami uczestniczyło zaledwie parę tygodni temu w akcji ratowania uchodźców na lotnisku w Kabulu. Chcieliśmy początkowo ewakuować kilkudziesięciu współpracowników naszego wojska i naszej dyplomacji. Skończyło się na ewakuacji ponad tysiąc trzystu osób. Pomagaliśmy przy tym innym państwom zabrać swoich ludzi, ale też korzystaliśmy z solidarności innych, szczególnie Republiki Uzbekistanu. Głęboko jesteśmy za to wdzięczni.

Wszyscy wiemy, że ludzkość nie jest jednorodna i każdy z nas ma swój świat wartości, wierzeń i rzeczy, które uważa za ważne, za święte. Ale życie na tej samej planecie i świadomość, że nie mamy innej, uczą nas współistnienia, nakazując stworzenie jego ram. Taką ramą jest prawo międzynarodowe, jedno z największych osiągnięć czasów nowożytnych. Możemy debatować długo na temat reformy systemu ONZ, ale każda z tych debat sprowadza się do jednego: jak sprawić, by Organizacja przyczyniała się do prymatu prawa międzynarodowego. Bo chcemy żyć w świecie opartym na sile prawa, a nie na prawie siły. (...) Naszym priorytetem jest ochrona grup szczególnie wrażliwych: ludności cywilnej w konfliktach zbrojnych czy mniejszości religijnych. (...)

Pandemia usunęła niemalże ze wszystkich stron gazet jeszcze jeden poważny temat – walkę ze zmianami klimatycznymi, a więc walkę o bezpieczną przyszłość dla nas wszystkich i dla naszych dzieci, a także naszych wnuków. My, przywódcy, musimy być świadomi wyzwań, jakie wiążą się z ochroną ludzi i planety przed zmianami klimatycznymi. (...) Znów zadaję pytanie czy my, bogata Północ, zdajemy ten egzamin z solidarności, czy tylko poprawiamy sobie statystyki, przenosząc produkcję do biedniejszych krajów Południa i stosując tam najmniej proekologiczne technologie, a następnie oskarżając te kraje o „trucie” Planety.

Mówię to jako przywódca kraju, który w 1989 roku obalił dyktaturę komunistyczną i odziedziczył po niej bardzo trudną sytuację ekologiczną. W ciągu ostatnich 30 lat zrobiliśmy w tej kwestii ogromny postęp. Polska w latach 1988-2016 dokonała redukcji dwutlenku węgla o ponad 30%, nasze rzeki i powietrze stały się czystsze, a kraj zdecydowanie bardziej zielony. Mamy więcej lasów. Zresztą Polska jako kraj puszcz, lasów, wielkich jezior i rzek, przyciąga co roku wielu miłośników natury z całej Europy.

Oczywiście, mogę też dodać, że systematycznie spada udział węgla w strukturze pozyskania w Polsce energii, a wzrasta znaczenie biopaliw i odnawialnych źródeł energii, ale z pokorą przyznaję, że dla nas to dopiero początek drogi, długiej drogi, która przed nami. Ale wierzę, że damy radę, jesteśmy w tym względzie bardzo ambitni i rozumiemy wyzwania przyszłości. (...) Dlatego w lutym tego roku rząd Polski zatwierdził „Politykę energetyczną Polski do 2040 r.”, która wskazuje kierunki transformacji energetycznej. Dokument stanowi ważny krok ku nisko- i zeroemisyjnej transformacji polskiej gospodarki. Wierzę, jestem przekonany, że w imię solidarności będzie implementowany ten program również pod rządami mojego następcy lub następczyni, co ważne z zachowaniem fundamentalnej zasady, zasady Just Transition – sprawiedliwiej transformacji (...).

Solidarność wobec pandemii, która przecież nie ustała, nieodwracanie się od praw człowieka i praw całych narodów, rozwój ONZ zawsze uwzględniający prymat prawa międzynarodowego oraz odwaga w wyznaczaniu i realizowaniu ambitnych celów w walce o planetę, powinna być naszą dewizą, powinna być naszym wspólnym działaniem. Bo przez ostatnie 20 miesięcy zdominowanych przez pandemię, często zadajemy sobie pytanie: jaki będzie świat postpandemiczny? Czy będzie światem solidarności? Czy też powrócimy do prostego business as usual i uznamy, że te miesiące to po prostu wyrwa, po której wrócimy – tak warto powiedzieć – do dawnych błędów?

Osobiście uważam, że pragnienia ludzkości są te same: to życie w bezpieczeństwie, w godnych warunkach, w dobrobycie, to demokracja i prawa człowieka, to świat bez wojen, bez gwałtów i naruszania granic, to narody respektujące wzajemnie swoje terytoria, języki i tożsamość, to świat bez dyskryminacji, bez obrażania przyrodzonej godności człowieka, świat zgodny m.in. z założeniami twórców Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Świat oparty na międzyludzkiej i międzypaństwowej solidarności.

Wierzę, że Polska, niezależnie od tego czy jej prezydentem jestem ja, czy będzie to ktokolwiek inny, czy będzie to kobieta czy mężczyzna do takiego świata zawsze będzie dążyć. Dziękuję.

Michał LubowickiMichał Lubowicki

Udostępnij

Społeczność
Chcesz dodać własny tekst? Prześlij go nam!

Testy poglądów politycznych

myPolitics
Kompas
Partie
Politycy
7 osi
100 pytań
Cechy
Pokaż więcej
Słaby quiz? Stwórz lepszy w naszym edytorze!
Panel twórcy

Udostępnij

Społeczność
Patronite
Nie mamy powiązania z żadną opcją wpływu i nikt nas nie finansuje. Możesz wesprzeć nasze działania poprzez Patronite

Patroni myPolitics

    Stan na dzień: 8/12/2021
    Made with  by myPolitics Team