myPolitics
Media
Edukacja
Quizy
AD PLACEHOLDER

Tylko anarchiści są w pełni autonomiczni?

Konflikt między autonomią, a uznaniem autorytetów sugeruje, że tylko anarchiści są w pełni autonomicznymi jednostkami. Czy aby na pewno?
Opinia
|
3/15/2021, 09:14 AM
|
Aleksandra Ptak
Tylko anarchiści są w pełni autonomiczni?
AD PLACEHOLDER

"Dla człowieka autonomicznego nie istnieje coś takiego jak rozkaz" - to zdanie Roberta Wolffa idealnie podsumowuje konflikt między autonomią, a uznaniem autorytetu władzy. Czy to oznacza, że jedynie filozoficzni anarchiści, którzy odmawiają przestrzegania praw ustanowionych przez władzę, są autonomiczni? Aby odpowiedzieć na to pytanie, rozważmy najpierw czym jest władza i czy w rzeczywistości ktokolwiek ma obowiązek, by się jej poddać.

CZYM JEST AUTORYTET?


Prawomocny autorytet to moralne prawo do rządzenia, prawo osoby lub grupy osób do wydawania rozkazu, tj. zasad postępowania, wiążących osoby znajdujące się w jej zasięgu. Pojęcie rozkazu stanowi rdzeń definicji autorytetu - bez mocy do wydawania wiążących rozkazów, nie ma prawomocnej władzy.
Wiążące polecenia sugerują, że istnieje obowiązek ich wypełniania. Dlatego też samo istnienie prawomocnej władzy zależy od tego, czy istnieje obowiązek wypełniania jej poleceń. Mówiąc w kontekście państwa i jego obywateli - państwo ma prawowitą władzę, gdy istnieje obowiązek przestrzegania ustanowionego przez nie prawa.

CZY ISTNIEJE PRAWNIE UZASADNIONA WŁADZA?


Według liberalnych teoretyków politycznych, obowiązek przestrzegania prawa oznacza jedynie prima facie powód do posłuszeństwa - prawo powinno być przestrzegane, ponieważ jest prawem. Jednak słuszność tego obowiązku wymaga czegoś więcej niż tylko powierzchownego uzasadnienia.

Moralne uzasadnienie

Jednym z głównych argumentów broniących obowiązek przestrzegania prawa, jest fakt, iż jednostka ma moralne powody, aby być posłuszną poleceniom. Takimi powodami są na przykład sprzeczność 'nieposłusznych' czynów z wolą lub interesem moralnym innych osób, obietnice prawne (tj. kontrakty, umowy itd.), oraz przekonanie, że posłuszeństwo danej osoby skłoni innych do jej naśladowania. Jednak żaden z nich nie jest wystarczającym, aby uzasadnić obowiązek przestrzegania prawa.

Zaczynając od obietnic prawnych, takie obietnice są zazwyczaj zawierane pod groźbą przymusu lub pod przymusem, co pozbawia je jakiegokolwiek aspektu moralnego. Ludzie rzadko, jeśli w ogóle, zobowiązują się w sposób, który stanowiłby moralne uzasadnienie. Nawet jeśli tak się dzieje, przyrzeczenia są składane z wyraźną intencją związania się. To oznacza, że nie istnieje ogólny obowiązek posłuszeństwa, a jedynie osobisty wobec wybranych poleceń zawartych w obietnicy.

Argument dotyczący zachęcania innych do posłuszeństwa poprzez własne poddanie się autorytetowi również wydaje się nieco zbyt optymistyczny. Tego rodzaju zależność nie powinna być nikomu narzucana, gdyż są to dwie nieskorelowane podstawy działania - czyjeś naruszenie prawa rzadko dotyka całe społeczeństwo, zwykle tylko strony zaangażowane w dany akt nieposłuszeństwa.

Wreszcie, argument poruszający sprzeczność z moralnym interesem innych mógłby być przekonujący, gdyby prawdziwym było, jak głosi prawo naturalne, że prawo narzucone przez władzę jest zawsze moralne. Niezależnie od tego, wiele systemów prawnych nie jest moralnych, a w moralnych systemach prawnych istnieją niemoralne prawa. Można by jednak stwierdzić, że jest to powód, aby przestrzegać przynajmniej części praw. Jednak moralnie dobre prawa zwykle nakazują zachowania, które są już moralnie obowiązujące niezależnie od prawa, takie jak morderstwo, kradzież, gwałt. Jak stwierdza Shapiro "kiedy władze są w błędzie, nie mogą mieć mocy zobowiązywania innych - kiedy mają rację, ich moc zobowiązywania jest bez znaczenia." Dlatego taki argument nie dostarcza tak naprawdę żadnego konkretnego uzasadnienia obowiązku przestrzegania prawa.

Inne uzasadnienia

Jak stwierdził Austin, istnieją prewencyjne powody, by być posłusznym prawu, mianowicie unikanie ryzyka sankcji prawnej, na którą monopol ma prawomocna władza stanowiąca prawo. Niemniej jednak wydaje się, że jest to raczej aspekt do wzięcia pod uwagę, a nie niezależny powód. Jak twierdzi Wolff, definicja rozkazu wymaga podporządkowania się bez żadnej groźby.

Rozkaz jest tylko wtedy rozkazem, gdy jest wykonywany z przekonaniem, że jest tym, co ktoś powinien zrobić. Takiej przesłanki nie spełnia żaden z wymienionych powodów posłuszeństwa prawu. Dlatego wydaje się, że nie ma obowiązku posłuszeństwa wobec autorytatywnych poleceń, a zatem prawomocnego autorytetu.

CZY OSOBA AUTONOMICZNA MOŻE UZNAĆ AUTORYTET?


Nawet gdyby udało się znaleźć wystarczające powody do posłuszeństwa nakazom, a tym samym ustanowić prawomocny autorytet, to i tak pozostałby problem pogodzenia z nim autonomii. Osoba autonomiczna jest racjonalnym agentem, który bierze odpowiedzialność za swoje działania i wybory dokonywane z uwzględnieniem plusów i minusów danej decyzji. Człowiek autonomiczny podejmuje decyzje w oparciu o własne poglądy moralne, a nie tylko dlatego, że nakazano mu coś robić lub nie robić, sam sobie nadaje prawo.

Można by stwierdzić, że taka decyzyjność nie jest nieograniczona. Oczywiście, jest to do pewnego stopnia prawda. Człowiek autonomiczny nie jest nieograniczony, sam sobie narzuca ograniczenia w postaci moralności. Jednak to on pozostaje sędzią tych ograniczeń. Może słuchać rad innych, uczyć się od nich o swoich moralnych powinnościach, ale ostateczna decyzja i tak należy do niego. Wydaje się więc, że taki autonomiczny człowiek nie wykonywałby poleceń, nawet gdyby były one wydawane przez prawowitą władzę.

Autonomia a władza państwa

W kontekście państwowym "znakiem rozpoznawczym państwa jest władza, prawo do rządzenia. Podstawowym obowiązkiem człowieka jest autonomia, odmowa bycia rządzonym". Stwierdzenie to jest szczególnie istotne w sytuacji konfliktu między tym, co człowiek autonomiczny uznaje za słuszną decyzję, a tym, co jest nakazem narzuconym przez władzę. Według Wolffa, zwłaszcza w takiej sytuacji człowiek autonomiczny powinien odrzucić autorytet państwa.

Jednak, jak stwierdza Iosa, niektóre liberalne definicje polityczne prawomocnej władzy uznają, że może ona być rzeczywiście prawomocna tylko wtedy, gdy respektuje autonomię. Ich zdaniem, prawowity rząd to taki, którego obywatele nadal są autonomicznymi podmiotami moralnymi i uznają autorytet rządu. Nawet Wolff przewidział, że istnieją okoliczności, w których rozsądne jest, aby jednostka zrezygnowała ze swojej autonomii. Na przykład można uznać autorytet lekarza ratującego życie i wykonać jego polecenie. Nie stanowi to jednak posłuszeństwa w czystej postaci, gdyż zawiera w sobie korzyść dla posłusznego człowieka. Co więcej decyzja czy zastosować się do poleceń lekarza, nadal należy do tego człowieka.  

Wracając do argumentu Iosy, w środowisku liberalnym uznano, że władza rzeczywiście opiera się na zgodzie. Nie ma więc konfliktu z autonomią - ludzie autonomiczni zgadzają się na to, by rządził nimi autorytet. Podobnie jak w przypadku suwerenności państwowej, państwo może zdecydować się na oddanie pewnych obszarów swojej władzy, np. na rzecz Unii Europejskiej. To nie oznacza, że traci ono jakąkolwiek część swojej suwerenności. Wręcz przeciwnie, nadal może swobodnie wycofać się z takiej organizacji. W przypadku człowieka autonomicznego i władzy problemem stanowi to, że zgoda jest domniemana. Dopóki dana osoba nie zacznie działać przeciw przepisom władzy, uważa się ją za respektującą jej autorytet. Nie jest to zgodne z definicją autonomii, którą Wolff określa człowieka autonomicznego jako takiego, który sam stanowi swoje prawo.

Czy rzeczywiście tylko anarchiści są autonomiczni?

W pewnym sensie tylko osoby, które nie podlegają autorytetowi, są w pełni autonomiczne. Czy oznacza to, że każdy, kto chce pozostać autonomiczny, powinien całkowicie lekceważyć ustanowione prawa? Nie, wcale nie. Według Raza, prawdziwie autonomicznym można być tylko wtedy, gdy postępuje się moralnie. Ponadto, państwowość i autorytet władzy można uzasadnić jako swoistego rodzaju umowę społeczną. Decydujemy na oddanie skrawka swojej autonomii i przestrzeganie ustanowionego przez władzę prawa, w zamian za przywileje, które z tego tytułu otrzymujemy, np. w postaci przepisów, które chronią inne aspekty naszej autonomii, również tej fizycznej.

Z kolei przyjmując punkt widzenia Wolffa, ustanowione przez państwo prawo, może stanowić zestaw informacji branych pod uwagę przy dokonywaniu wyborów. Osoba autonomiczna rozważy przepisy obowiązujące w państwie, tak samo jak swoje dobro czy moralność. Chociaż ostateczna decyzja dotycząca jego postępowania należy do niego, człowiek autonomiczny akceptuje konsekwencje, również te prawne, swoich wyborów.


Źródła:

  • Craig, "Raz and His Critics: A Defense of Razian Authority", Thesis, Georgia State University, 2009
  • Iosa, "The Structure of the Conflict between Authority and Autonomy", Cambridge University Press, 2015
  • Raz, "The Obligation to Obey the Law" in The Authority of Law: Essays on Law and Morality, Oxford Scholarship Online, 2012
  • Wolff, "In Defence of Anarchism", University of California Press, 2017
Autor
Aleksandra PtakAleksandra Ptak
AD PLACEHOLDER

Blitz

AD PLACEHOLDER
Made with  by myPolitics Team